27 Maj 2019 (poniedziałek)
19:00

“To nie deszcz, to ludzie” // Halina Birenbaum // spotkanie autorskie

Literatura

„To nie deszcz, to ludzie” to głęboka i osobista rozmowa dziennikarki „Wysokich Obcasów” Moniki Tutak-Goll z Haliną Birenbaum – polsko-izraelską poetką, pisarką, tłumaczką, ocaloną z Holocaustu.
Halina Birenbaum wspomina swoje dzieciństwo w Warszawie, dojrzewanie w getcie, zamordowanie matki na Majdanku, pierwszą miłość w Auschwitz a także odzyskaną wolność, drogę do Izraela oraz budowanie na nowo państwa i rodziny. To herstoria – książka pisana z perspektywy kobiecej, o sprzecznościach i podobieństwach: o Polsce i Izraelu, o łączeniu macierzyństwa z pisaniem, o wpływie Zagłady na relacje z innymi, o zazdrości i miłości, o lęku przed stratą, o wyzwoleniu z poczucia winy wobec dzieci, o pojednaniu – nie tylko między krajami, ale także między rodzinami.

Tak o swojej bohaterce pisze Monika Tutak-Goll:

Patrzy przed siebie: „Przeszłość żyje obok mnie, ale ja nie żyję przeszłością.”
Myśli o młodzieży, umie do niej trafić: „Jestem w ich świecie. Ja ich na cmentarze nie prowadzam”.
Opowiada tak, że słucha każdy: „Byłam kiedyś w poprawczaku w Łagiewnikach, prowadziły go siostry zakonne. Miałam mówić do zbuntowanych dziewczyn, to była butna grupa. Porwały obraz Jezusa na kawałki. Myślałam: o czym ja tu będę mówić? Opowiedziałam o Abramie, miłości z Auschwitz. Gdy skończyłam, odprowadzały mnie pod rękę, tuliły. Zrozumiały lepiej, niż inni.”
Nie lubi zamawiać kawy w restauracji: „Ja nie jestem ta pani, której się podaje”.
Zna osiem języków. Wszystkich nauczyła się sama: „Byłam ostatnio na spotkaniu z młodzieżą w Hiszpanii, opowiadam o matce, ojcu, a słyszę, że tłumacz mówi: „Hitler, Goebels”. „Co jest?”, myślę. „Zwariował? Nic takiego nie powiedziałam!”. Nie będą mnie już tłumaczyć. Sama chcę opowiadać”.
Oburza się jak nikt inny: „Czego ty znowu nie rozumiesz?”
Przywraca pamięć o tych, których nie pamiętałby już nikt. Erna Zajdman, Elusia Geszychter, Pinek Zborowski, dzieci z Muranowskiej. Napisała przepiękny wiersz o Frumie, z którą mieszkała na jednej kojce, w bloku 27 w Auschwitz: „Kiedyś stoję nad zlewem, to już lata 90-te, prawie 50 lat od Auschwitz. Zmywam naczynia, mam w głowie pustkę. I nagle słyszę: Fruma. Przecież ona nazywała się Fruma! Usłyszałam imię, które od 50 lat nie było na niczyich ustach.”
Uparta. To dzięki niej wiersze Szlengla są w Izraelu. Uzbierała z mężem na auto, ale powiedziała mu: „Henryk, ja muszę wydać za te pieniądze Szlengla. Muszę. Ja żyję, on nie. Czy mi wolno o nim zapomnieć?”
Jeśli kocha, to całą sobą, całym sercem, jak nikt: „Ja nie wierzyłam, gdy mówili, że Boga trzeba kochać więcej niż wszystkich. Myślałam zawsze: ja moją mamę kocham więcej niż Boga, więcej niż wszystko.” Straciła ukochaną matkę, gdy miała 13 lat.
Halina nigdzie nie czuje się u siebie. Mówi: „w Izraelu jestem za polska, w Polsce za żydowska, wśród religijnych – ateistka, wśród ofiar – za kolorowa”.

Wydawnictwo Agora
Premiera książki: 22 maja 2019

Lokalizacja:
Teatr Ósmego Dnia
Ratajczaka 44
Poznań

Inne wydarzenia z tej kategorii

12.09 - 13.09

„Bibliotekarz DO POZNANIA”. Hasło tegorocznej dwunastej edycji Forum Młodych Bibliotekarzy stanowi celową grę słów - ma zachęcić uczestników nie tylko do odwiedzenia stolicy Wielkopolski, ale przede wszystkim do tego, by

sobota, 25 Maj
09:30

Warsztat koncentruje się na różnych sposobach wykorzystywania książek i arteterapii w procesie edukacji. Poszerza wiedzę i umiejętności na temat wspierania dziecka w aktywnym uczeniu się, poznawaniu i rozumieniu siebie i